piątek, 13 lutego 2015

Zmiana

Wiem, że niedawno wróciłam,  ale doszłam do wniosku,  że niewygodnie jest mi pisać przez Bloggera. Z tego powodu przenoszę to opowiadanie na Wattpada ( i tak jestem tam codziennie). Pojawią sie tam wszystkie rozdziały.
Występuję tam pod nazwą SussieWo, postaram się dodać wszystko jeszcze w tym tygodniu.
Mam nadzieję, że zajrzycie też na inne moje opowiadania na tamtej stronie.
Kocham was misiaczki. ~ Zuza

niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 9

Wyłączyłam wodę i wyciągnęłam z szafki świeży ręcznik, był czarny, tak jak cale wyposażenie łazienki. Owinęłam się miękkim materiałem. Wsunęłam głowę do pokoju, a kiedy zauważyłam, że nikogo tam nie ma weszłam. Sprawdziłam czy drzwi były zamknięte, na szczęście tak. Przyniosłam swoje ubrania z łazienki i położyłam je na krześle. Włożyłam bieliznę, ale zanim się ubrałam poszłam jeszcze na chwile do łazienki. Wzięłam grzebień leżący na blacie i rozczesałam nim włosy, w szafce pod zlewem znalazłam nierozpakowaną szczoteczkę do zębów, wiec jej użyłam.
Wróciłam do pokoju, zauważyłam, że moje ciuchy zniknęły. Za to na łóżku leżało coś, czego na pewno nigdy bym nie ubrała. Niestety nie miałam wyboru, nie zamierzałam przecież paradować przed nimi w samej bieliźnie. Znów poszłam do łazienki, umalowałam się i ubrałam w to . Kiedy weszłam do pokoju, zobaczyłam jakąś dziewczynę siedzącą na łóżku. Była ubrana na czarno i miała długie blond włosy.
- Cześć jestem Perrie. – podeszła z uśmiechem i przytuliła mnie. Nie odwzajemniłam uścisku, nie lubiła okazywania uczuć. Mój brak reakcji nie speszył jej.
- Chodź, mam cię zaprowadzić na dol.
- Nie zamierzam wychodzić z tego pokoju.
- Dlaczego?
- Spójrz na mnie, na to, co mam na sobie. Od pięciu lat nie miałam na sobie takich kolorów.
- No wyglądasz dość cukierkowo. Chodź, zjesz śniadanie, później dam ci cos z mojej garderoby.
- Dzięki.
Perrie otworzyła drzwi kluczem i ruszyliśmy w stronę schodów. Im niżej schodziłyśmy, tym głośniejsze były krzyki na dole. Słychać było, że ktoś dobrze się bawi. Kiedy stanęłyśmy w drzwiach do salonu, naszym oczom ukazał się ciekawy widok. Naill gonił Louisa po całym pokoju, a Harry i Liam grali na konsoli, brakowało tylko Zayna. Żaden z nich nie zwrócił na nas uwagi. Dopiero po chwili mulat wszedł przez drzwi po drogiej stronie pokoju.
- Przyprowadziłaś ją, Perrie?
Na te słowa wszystkie twarze zwróciły się w naszą stronę, a raczej stronę Perrie, ponieważ ja schowałam się za ścianą. Nie mogłam pozwolić, żeby ktoś zobaczył mnie w takim stroju. To mogłoby zniszczyć mi reputacje.
- Mel?! – krzyknął któryś z nich.
 Blondynka złapała mnie za nadgarstek i wciągnęła do salonu. Przybrałam obojętny wyraz twarzy, nie mogłam pokazać zażenowania, musiałam sprawiać wrażenie pewnej siebie.
- Melanie, nigdy nie sądziłem, że zobaczę cię w takim stroju. – powiedział Harry.
- Człowieku, przecież ty mnie widziałeś tylko dwa razy. – spojrzałam na niego, widząc jego minę, nie byłam już taka pewna swoich słów. – Mam racje?
Cala piątka wyszczerzyła się do mnie.
- Skoro wy obserwujecie nas, to dlaczego nie mamy obserwować was?
- Jacy my? O co ci chodzi? – postanowiłam kryć swoich przyjaciół.
- Nie udawaj głupiej. Wiemy, że należysz do Red Wolf, a nawet jesteś tam ważną osobą. Teraz wiesz, o co mi chodzi, szefowo? – zaakcentował ostatnie słowo. Mówiła tak do mnie tylko jedna osoba, a wiedziały o tym dwie inne. Czyli albo założyli nam w domach podsłuch, co było mało prawdopodobne, albo ktoś zdradził. Przecież nie mieli jak wejść do naszych domów, zawsze włączamy alarmy, kiedy wychodząc, a kiedy nikogo nie ma po podwórzu krążą dobermany..

Osunęłam się na podłogę, któryś z moich przyjaciel, jedna z osób którym ufałam bezgranicznie, cały czas mnie oszukiwała.