Nagle usłyszeliśmy trzaśniecie drzwi frontowych i wiązankę
przekleństw, której nie powstydziłby się żaden szewc. To znaczyło, że Rush
przyszedł. Jak zwykle wyglądał zajebiście, włosy miał postawione do góry,
czarna koszulka idealnie opinała jego tors, a z pod jej krótkiego rękawu wystawały
tatuaże. Przywitał się z Lucas’em i Tom’em, a później podszedł do mnie. Pocałował
mnie namiętnie, wplatałam palce w jego włosy. Złapał mnie w talii i podniósł, a
ja oplotłam go nogami w pasie, przyparł mnie mocno do ściany, nie rozłączając
naszych ust.
- Tylko seks. – usłyszałam ironiczny szept Lucas ‘a. Oderwałam
się od Rush’a i spojrzałam na swojego przyjaciela. – Nie przeszkadzajcie sobie.
Może w ogóle pójdźcie do sypialni Mel, bo ja nie mam ochoty na oglądanie tego,
jak pieprzycie się na środku salonu.
- Bardzo chętnie poszedłbym z Mel na górę, ale mamy cos do
załatwienia.
Rush usiadł na fotelu stojącym naprzeciw kanapy, na której siedzieli
Lucas i Tom. Kiedy chciałam podejść do drogiego fotela, posadził mnie na swoich
kolanach. Kiedy usiadłam, przyciągnął mnie do swojej klatki piersiowej, a ja
poczułam wypukłość w jego spodniach.
Prawdziwą satysfakcje wzbudzał we mnie fakt, że potrafiłam podniecić go
tylko pocałunkiem. Otarłam się parę razy o jego krocze i usłyszałam, jak głośno
wciąga powietrze, takiej reakcji oczekiwałam.
- Przestań, bo naprawdę zacznę cię tu pieprzyć. – jego słowa
mnie zaskoczyły, był bardziej napalony niż sadziłam. – Nie mogłaś ubrać
bardziej kusej bluzki? – sarkazm w jego glosie był idealnie wyczuwalny.
- Możecie przestać szeptać i skupić się na zadaniu? –
przerwał nam Lucas, zauważyłam, że Tom powstrzymuje śmiech, nie wiedziałam
tylko co go tak bawi.
- Oczywiście. Przynieście sprzęt, który załatwił Lucas. Ja
przyniosę naszą broń.
- Oczywiście, szefowo.
-Pojdę z tobą. – krzyknął Rush.
– A swoja droga, twoje cycki wyglądają świetnie w tej bluzce. – tą część
szepnął, tak żebym tylko ja ją usłyszała. – Chociaż lepiej będą wyglądać bez
niej.
***
Pol godziny później cala bron
była ułożona na dywanie w salonie. Wzięłam do ręki prosty, czarny pistolet. Nie
był dla mnie zbyt wygodny, ale pomyślałam, że Lucas’owi się spodoba, ja miałam
do niego za małą dłoń. W tamtym momencie cos innego przykuło moją uwagę, było
to czarne, drewniane pudełko zamykane na klucz. Spróbowałam je otworzyć, ale
okazało się być zamknięte.
- Lucas, masz klucz do tego
cholerstwa?
- Poczekaj.
Po chwili przyszedł z innym pudełkiem, które okazało się być zestawem śróbokrętów i drutów - nasz zestaw do otwierania zamków.
- Koleś sprzedał mi to prawie za darmo, bo nie wiedział co to jest. Dopiero to dostał, a nie miał klucza.
Lucas wsadził dwa druciki w dziurkę od klucza i już po chwili usłyszeliśmy kliknięcie mechanizmu zamka. Otworzyłam pudełko, a moim oczom ukazał się zestaw sześciu noży. Były wspaniałe, mozna było nimi rzucać, ale też walczyć w bezpośrednim starciu. O t3n typ bylo u nas trudno. Wzielam jeden z nich i zważyłam go w dłoni, był idealny. Zamachnełam się i rzucilam w stronę Rush'a. Nóż wbił się w obicie fotela na którym siedział, ostrze rozcieło, materiał niecałe pięć centymetrów od jego krocz, dokladnie tam gdzie miało.
- Kobieto comty robisz?
- Przecież trafiłam. Chciałam cię tylko nastraszyć.
- No ja myślę, przecież to bylaby twoja strata.
- Poradziłaby sobie. - powiedział Lucas.
***
Kiedy wszyscy trzej wyszli, był już wieczór. Rush chciał zostać, żeby jak to określił "porobić coś ciekawszego", ale ja nie miałam już na nic siły. Cały dzień sprawdziliśmy i czyściliśmy broń. Następnego dnia po lekcjach planowaliśmy pójść na strzelnicę. Musieliśmy szybko poznać nowy sprzęt, bo już w następny weekend mieliśmy wykonać nasze zadania. Chłopaki swoje mieli zrobic w sobotę, a ja w piątkową noc. Musiałam "porozmawiać" z pewnym dilerem, ktory nie chciał nam zapłacić. A oni mieli pozbyć się jakiejś nowej grupy, która zaczęła działać na naszym terenie, mieli zabrać na tą akcję wszystkich członków naszej grupy, całą piętnastkę.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć,
Tak jak zapowiedziałam, jest rozdział. Rozdziały będą się pojawiać co niedzielę, jeżeli nie w niedzielę to w środę.
Mam też małą prośbę. Proszę o jeden mały komentarz, jakikolwiek może być nawet jedno słowo. Chciałabym wiedzieć czy ktoś to czyta. Byłabym bardzo wdzięczna.
Do następnego razu. ~ Zuza
Po chwili przyszedł z innym pudełkiem, które okazało się być zestawem śróbokrętów i drutów - nasz zestaw do otwierania zamków.
- Koleś sprzedał mi to prawie za darmo, bo nie wiedział co to jest. Dopiero to dostał, a nie miał klucza.
Lucas wsadził dwa druciki w dziurkę od klucza i już po chwili usłyszeliśmy kliknięcie mechanizmu zamka. Otworzyłam pudełko, a moim oczom ukazał się zestaw sześciu noży. Były wspaniałe, mozna było nimi rzucać, ale też walczyć w bezpośrednim starciu. O t3n typ bylo u nas trudno. Wzielam jeden z nich i zważyłam go w dłoni, był idealny. Zamachnełam się i rzucilam w stronę Rush'a. Nóż wbił się w obicie fotela na którym siedział, ostrze rozcieło, materiał niecałe pięć centymetrów od jego krocz, dokladnie tam gdzie miało.
- Kobieto comty robisz?
- Przecież trafiłam. Chciałam cię tylko nastraszyć.
- No ja myślę, przecież to bylaby twoja strata.
- Poradziłaby sobie. - powiedział Lucas.
***
Kiedy wszyscy trzej wyszli, był już wieczór. Rush chciał zostać, żeby jak to określił "porobić coś ciekawszego", ale ja nie miałam już na nic siły. Cały dzień sprawdziliśmy i czyściliśmy broń. Następnego dnia po lekcjach planowaliśmy pójść na strzelnicę. Musieliśmy szybko poznać nowy sprzęt, bo już w następny weekend mieliśmy wykonać nasze zadania. Chłopaki swoje mieli zrobic w sobotę, a ja w piątkową noc. Musiałam "porozmawiać" z pewnym dilerem, ktory nie chciał nam zapłacić. A oni mieli pozbyć się jakiejś nowej grupy, która zaczęła działać na naszym terenie, mieli zabrać na tą akcję wszystkich członków naszej grupy, całą piętnastkę.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć,
Tak jak zapowiedziałam, jest rozdział. Rozdziały będą się pojawiać co niedzielę, jeżeli nie w niedzielę to w środę.
Mam też małą prośbę. Proszę o jeden mały komentarz, jakikolwiek może być nawet jedno słowo. Chciałabym wiedzieć czy ktoś to czyta. Byłabym bardzo wdzięczna.
Do następnego razu. ~ Zuza
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz