niedziela, 2 listopada 2014

Rozdział 2

- Wróciłam! – krzyknęłam wchodząc do domu, nawet nie wiem, po co to zrobiłam. Matki piwnie nie było w domu, a nawet gdyby była, nie chciałam jej widzieć. Tego dnia naprawdę mnie zraniła, powinnam wiedzieć, że nie należy wierzyć w jej obietnice. Ciekawe o zrobiłby ojciec gdyby się dowiedział. Pewnie by się rozwiedli, a ja tego nie chciałam, nie chodziło o to, że chciałam żeby byli razem. Po prostu wiedziałam, że tata nie byłby w stanie się mną opiekować, a jako, że jestem niepełnoletnia, opiekę nade mną przejęłaby matka, a tego bym nie zniosła.
Kiedy weszłam do kuchni, znalazłam przyczepiona do lodówki małą, różową karteczkę:

Melanie
Musiałam pojechać do kliniki.
Wrócę za tydzień.
Mama

Oczywiście. Ciekawe, co tym razem zamierzała sobie poprawić. Często wyjeżdżała tak nagle. Zawsze jeździła do swojego chirurga plastycznego, ale zawsze mówiła o tym miejscu „klinika”. Zachowywała się tak jakby nigdy nie robiła sobie operacji plastycznych, a zrobiła ich już chyba dwanaście i miała w planie jeszcze więcej.
Postanowiłam zadzwonić do mojego przyjaciela. To, że mój dom miał stać pusty, przez co najmniej tydzień, mogło nam się przydać.
- Hej Lucas.
- Hej.
- Mój dom jest pusty, matka wyjechała. Powiedz chłopakom, że spotykamy się u mnie za godzinę. –już miałam się rozłączyć, ale przypomniałam sobie o jeszcze jednej rzeczy. – Jesteś tam jeszcze?
- Jasne.
- Nie zapomnij przynieść planów i sprzętu. – po tych słowach rozłączyłam się. Wiedziałam, że nie będzie miał mi tego za złe, często kończyliśmy połączenia bez żadnego pożegnania. To było trochę chamskie, ale trudne.
***
Usłyszałam dzwonek do drzwi, odniosłam szklanki do pokoju i poszłam otworzyć. W drzwiach stali Lucas i Tom.
- Cześć, chłopaki.
- Cześć, szefowo. – przywitał mnie Tom. Zawsze tak się do mnie zwracał, ale to nie była prawda, byliśmy wspólnikami, ja po prostu byłam jedyną dziewczyną w naszej grupie. Przeszli do salonu, ja poszłam do kuchni po piwo.
- Gdzie zgubiliście Rush’a?
- Sama pilnuj swojego chłopaka.- zaśmiał się Lucas.
- Nie jest moim chłopakiem.
- A tak, zapomniałem – to tylko seks. – mój przyjaciel nie pochwalał mojego zachowania, uważał, że to dziwny związek. Nie uznawał, jak to mówił, „przyjaciół od seksu”. Cholerny świętoszek, sam sypiał z laskami, które dopiero co poznał.
- Zamknij się, wielbicielu burdeli.
- Uuuuu! – Toma zawsze bawiły nasze sprzeczki.

Nagle usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwi frontowych.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że dopiero teraz dodaje i jest taki krotki, ale w ostatnim tygodniu miałam trochę problemów. ~ Zuza


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz